Z fanfiction i własnej wyobraźni przerzucam się tutaj, choć nie wiem czy ktokolwiek to przeczyta - któż to wie, co dzieje się w blogosferze po tylu latach nieobecności, braku jakiejkolwiek aktywności i ogólnego braku czasu na to wszystko, co kiedyś pochłaniało jego większość.
Ale oto jestem i cóż, jeśli nikt nie przeczyta ani jednego zdania z tego, co teraz napisze, przynajmniej wieczór mi minie na czymś, co kiedyś szczerze kochałam i znów mogę robić to dla samej siebie.
A więc - rekomendacja. Na stronę TRND trafiłam zupełnym przypadkiem i zupełnym przypadkiem też, od razu po zgłoszeniu się do pierwszej kampanii, zostałam do niej wybrana. Jakie było moje zdziwienie, gdy kurier wręczył mi wielkie pudło z logiem TRND, a po jego otworzeniu oczom mym ukazało się nie kilka kapsułek, a kilkanaście do rozdania znajomym + kapsułki do wykorzystania przeze mnie, co też niezwłocznie uczyniłam.
Nie będę kłamać, nie przepadam za praniem kapsułkami, jestem wielką zwolenniczką wszelakich płynów do prania (nawet nie proszku, którego używam od czasu do czasu, w razie wielkiej potrzeby) więc nie byłam do tego prania jakoś mega optymistycznie nastawiona. Dla mnie pranie w kapsułkach po wyjęciu z pralki nigdy jakoś specjalnie nie pachniało i nie widziałam tej mega różnicy między dopieraniem kapsułką Vizira czy Persila, a proszkiem za siedem złoty.
Więc przeżyłam nie lada szok, gdy po otworzeniu pralki uderzył we mnie mocny i intensywny zapach, a samo pranie naprawdę pachniało świeżością - nie proszkiem, nie chemikaliami - miało uniwersalny, nie drażniący nosa zapach, który utrzymywał się na nim bardzo długo. Niestety, o skuteczności dopierania rzeczy nie mogę powiedzieć zbyt wiele, nie jestem typem osoby tarzającej się codziennie w błocie, jak to pokazują w reklamach, więc moje pranie teoretycznie było czyste. Takie jakie włożyłam do pralki, takie wyjęłam - no cóż, z tą różnicą że uprane.
Z czystym sercem z tego miejsca mogę więc polecić kapsułki każdemu, kto lubi wygodne rozwiązania w domu, w podróży, prawdę mówiąc gdziekolwiek -trzeba przyznać, że lepiej do torby podróżnej wrzucić pięć kapsułek, niż kilo proszku. Jednak wiem, że każdy ma też swoje przyzwyczajenia i nie ma co owijać w bawełnę, nikogo nie można do niczego zmusić, ale jeśli chcesz wypróbować czegoś nowego, nie koniecznie na stałe - śmiało wypróbuj kapsułki Vizir3w1 Alpejska Świeżość - może i Ty się nie zawiedziesz!
